czwartek, 17 lutego 2011

O wydawaniu owoców.

"Pamiętam pewną kobietę, która kilka lat temu mieszkała na tym samym osiedlu, co moja córka. Chodziła co niedzielę do kościoła. Na zderzakach samochodu miała naklejki z napisem: "Jestem chrześcijanką, jestem chrześcijanką, jestem chrześcijanką". Jabłonka nie stoi na środku sadu i nie krzyczy: Jestem jabłonką, jestem jabłonką, jestem jabłonką". Jabłonka rodzi jabłka i każdy poznaje ją po owocach. Jeśli jesteśmy we właściwym miejscu i mamy relację wzorem latorośli, o której Jezus wspomina w Ewangelii Jana 15, 5 "Ja jestem krzewem winnym, wy- latoroślami. Kto trwa we Mnie, a ja w nim, ten przynosi owoc obfity (...)". Jeśli trwamy przy Jezusie we właściwy sposób i nie włączamy w to religii- bez wysiłku będziemy przynosić owoce."

poniedziałek, 14 lutego 2011

W uchwycie Bożej miłości.

Jednym z podstawowych pragnień każdego człowieka jest bycie kochanym. Bez miłości dzieci nie rozwija się prawidłowo, bez miłości ludzie są nieszczęśliwi. Bóg włożył w serca ludzkie cząstkę siebie, która uzdalnia do kochania. Przesłanie Ewangelii mówi o miłości jako najważniejszej w naszym życiu i najcenniejszej w oczach Boga. Gdy zobaczymy przepaść jaka istnieje między nami, a Bogiem, który jest święty, jeszcze bardziej będziemy mogli doświadczać Jego miłości. Im większa jest cześć do Boga w naszych sercach, tym bardziej możemy docenić Jego miłość. Jesteśmy kochani przez Boga, a swoją miłość wyraził w poświęceniu swojego Syna, który umarł w nasze miejsce byśmy mogli być wolni od grzechu i sprawiedliwego Bożego gniewu. Miłość Boża okazała się w całej pełni Jezusie.
„Bóg zaś daje dowód swojej miłości ku nam przez to, że kiedy byliśmy jeszcze grzesznikami, Chrystus za nas umarł” (Rzym. 5,8).  Paweł pisze, że Bóg ukochał ludzi, jeszcze zanim nawrócili się do Niego i stali się Jego dziećmi. On kocha nas pomimo naszych grzechów, umiłował nas już przed tym, gdy Go poznaliśmy. Nie możemy sobie zasłużyć na Bożą miłość. Jedynie Boża miłość i dobroć prowadzą do upamiętania, zdania sobie sprawy ze swojej grzeszności, odwrócenia się od martwych uczynków i dostrzeżenia ogromnej łaski jaką okazał nam Bóg. 
Apostoł Jan w swoim liście napisał: "miłujmy nie słowem, ani językiem, lecz czynem i prawdą." (1J.3, 18) Miłość okazuje się przez czyny i prawdę. Boża miłość okazała się w Jego czynach i w ogłoszeniu prawdy o człowieku, jego grzeszności, jego beznadziejnej sytuacji bez Boga i wskazaniu na jedyną drogę, która może doprowadzić go do życia i szczęścia- Jezusa Chrystusa. 
"Na tym bowiem polega miłość ku Bogu, że się przestrzega przykazań jego, a przykazania jego nie są uciążliwe." (1J.5,3) Im mniej uciążliwe jest dla nas okazywanie miłości Bogu i ludziom i bycie posłusznym Jego słowom zawartym w Biblii, tym bardziej Go kochamy. Bóg wzywa nas byśmy wzrastali w miłości- jest ona zarówno wynikiem działania Bożego Ducha w nas jak i naszych starań i wysiłków w tym, by być Mu posłusznym.
"Was zaś niech Pan napełni obficie miłością do siebie nawzajem i do wszystkich, miłością, jaką i my dla was żywimy, aby serca wasze były utwierdzone, bez nagany, w świątobliwości przed Bogiem i Ojcem naszym na przyjście Pana naszego Jezusa Chrystusa, ze wszystkimi jego świętymi." 1 Tes.3, 12-13


piątek, 11 lutego 2011

Kilka słów radości.

"Czy musimy aż tak się wysilać, aby cieszyć się pięknem błękitnego nieba? Czy musimy ćwiczyć, a by móc radować się nim? Nie, po prostu się cieszymy. Każda sekunda, każda minuta naszego życia może być właśnie taka. Gdziekolwiek jesteśmy, o każdej porze możemy radować się słońcem, obecnością innych, a nawet oddechem. Nie musimy jechać do Chin, aby cieszyć się błękitnym niebem. Nie musimy podróżować w przyszłość, aby cieszyć się każdym oddechem. Już tu i teraz możemy doświadczyć tej radości."

sobota, 5 lutego 2011

Zmagania.

Męczyłam się strasznie przez ten tydzień. Zapierałam zmęczenia, znudzenia. Pogoda mi w tym nie pomagała- za oknem szaro, buro i deszczowo i przez to jeszcze bardziej sennie. Uświadomiłam sobie jak dużo czasu, wysiłku i samozaparcia jestem w stanie wykazać po to, by zaliczyć egzamin i zdobyć wiedzę, na której mi zależy. Myślałam też trochę o pytaniu: "po co się człowiek trudzi?" Po to, by osiągnąć to, czego pragnie, by poznać, to co go interesuje, by sprawdzić swoje możliwości i umiejętności, by być użytecznym dla innych i dla Boga, by pokonywać swoje słabości i ograniczenia. W co inwestuję najwięcej czasu? Do czego dążę? Po co ten cały trud i wysiłek? 
Łatwo stracić cel sprzed oczu- cel, którym jest podobieństwo do Jezusa, oddanie Bogu chwały i życie wieczne. Cel, którym jest miłość. Jednym z tłumaczeń znaczenia słowa grzech jest "chybienie celu". Chybiam celu, gdy rzeczy ziemskie stają się ważniejsze, niż duchowe. Chybiam celu, gdy zapominam o Jezusie w natłoku obowiązków. Chybiam celu, gdy zatracam się w świecie nauki i zapominam o ludziach wokół mnie i ich potrzebach. Chybiam celu, gdy moje "ja" zwycięża nowego człowieka. "Któż mnie wyrwie z tego ciała śmierci? Bogu niech będą dzięki, który daje nam zwycięstwo przez Pana naszego Jezusa Chrystusa."
"Ćwicz się natomiast w pobożności"- napomina Paweł Tymoteusza. Napomina też mnie i Ciebie. Stale, codziennie, wytrwale, pomimo zmęczenia, pomimo przeszkód, wbrew starej naturze, ćwiczmy się w pobożności, jeśli nie chcemy chybić celu.

niedziela, 30 stycznia 2011

"Kochać i tracić"

"Kochac i tracić, pragnąć i żałować,
Padać boleśnie i znów się podnosić,
Krzyczeć tęskonocie "precz!" i błagać "prowadź!"
Oto jest życie: nic, a jakże dosyć...

Zbiegać za jednym klejnotem pustynie,
Iść w toń za perłą o cudu urodzie,
Ażeby po nas zostały jedynie
Ślady na piasku i kręgi na wodzie."

Leopold Staff

sobota, 29 stycznia 2011

Dziury w płocie.

Rozmyślałam ostatnio o dziurach w płocie. I nad tym, jaką moc mają słowa- te dobre i te złe. Ta krótka bajka mówi o tym jak łatwo jest zranić drugiego człowieka, jak trudno wypełnić jego rany miłością. Niewyobrażalne jest to, że Bóg, gdy wyznajemy grzechy, przebacza je i nie wspomni ich więcej, tak jakby ich nigdy nie było. Jednak one miały miejsce i Jezus cierpiał, byśmy mogli być od nich wolni. 
"Był sobie pewnego razu chłopiec o złym charakterze. Jego ojciec dał mu woreczek gwoździ i kazał wbijać po jednym w płot okalający ogród za każdym razem, kiedy straci cierpliwość i pokłóci się z kimś. Pierwszego dnia chłopiec wbił 37 gwoździ. W następnych tygodniach nauczył się panować nad sobą i liczba wbijanych gwoździ mijała z dnia na dzień. Odkrył, że łatwiej jest panować nad sobą niż wbijać gwoździe. Wreszcie nadszedł dzień, w którym chłopiec nie wbił żadnego gwoździa. Poszedł wiec do ojca i powiedział mu, że tego dnia nie wbił żadnego gwoździa. Wtedy ojciec kazał mu wyciągać z płotu jeden gwóźdź każdego dnia, kiedy nie straci cierpliwości i nie pokłóci się z nikim. Mijały dni...  i w końcu chłopiec mógł powiedzieć ojcu, że wyciągnął z płotu wszystkie gwoździe. Ojciec zaprowadził chłopca do płota i powiedział: "Synu zachowałeś się dobrze, ale zobacz ile w płocie jest dziur. Płot nigdy już nie będzie taki jak dawniej. Kiedy się z kimś kłócisz i mówisz mu coś brzydkiego, zostawiasz w nim ranę taką jak te dziury w płocie. Możesz wbić człowiekowi nóż, a potem go wyciągnąć, ale rana pozostanie. Nie ważne ile razy będziesz przepraszał, rana pozostanie. Rana słowna boli tak samo jak fizyczna."

"Jeżeli zaś chodzimy w światłości, tak jak i On jest w światłości, to wtedy pozostajemy w łączności ze sobą, a krew Jezusa, Jego Syna, oczyszcza nas z wszelkiego grzechu. Jeżeli mówimy, że nie mamy grzechu, to sami siebie zwodzimy i nie ma w nas prawdy. Jeżeli wyznajemy nasze grzechy, to On jest tak wierny i sprawiedliwy, że odpuści nam grzeszy i oczyści nas z wszelkiej nieprawości. Jeżeli mówimy, żeśmy nie zgrzeszyli, to czynimy Go kłamcą, a wtedy nie ma w nas Jego słowa." 1 J.1, 7-9

"Takie oto będzie Przymierze, które zawrę z domem Izraela: Po owych dniach - powiada Pan - wyryję moje Prawa w ich myślach i napiszę je na ich sercach, będę ich Bogiem, a oni będą moim ludem. Nikt już nie będzie pouczał swojego rodaka ani swego brata, mówiąc: Poznaj Pana! Albowiem wszyscy będą mnie znali, od najmłodszego do najstarszego. Będę wyrozumiały dla ich wykroczeń i nie będę pamiętał ich grzechów". Hebr.8, 10-12

wtorek, 25 stycznia 2011

...

"Uwielbiam Cię, Panie,
że każdy mój krok w Twoim kierunku
czyni Cię coraz większym,
coraz bardziej niepojętym.
Jesteś coraz bliżej i coraz trudniej
objąć Cię rękami, określić rozumem,
wypowiedzieć słowami.
Byłeś Bogiem dalekim,
teraz stajesz się wszystkim.

Jesteś w tym, czego pragnę,
Jesteś w tym, co podziwiam.
Radość nie w Tobie, nie jest radością,
Pokój bez Ciebie jest niemożliwy.
Uczysz mnie piękna przez to,
Co jest Twoim dziełem.

Bądź w tym, co tworzę swoim życiem
I kim jestem dla innych."